Idole z dziecięcych lat 

Krzysztof Ignaczak
Jak dotknąć swego idola
Postanowiłem wam opowiedzieć o czymś bardzo miłym, co mnie ostatnio spotkało. Dostałem wyróżnienie, ktoś chyba docenił te moje lata rzucania starych kości po parkietach. Zostałem zaproszony na piętnasty, jubileuszowy Festiwal Gwiazd Sportu w Dziwnowie. W jego trakcie odsłonięto już setny medal jednej z gwiazd sportu (padło na krążek Szymona Ziółkowskiego), a po tej imprezie wróciłem do domu pełen optymizmu. 
***********************************
Piszę wam o tym, bo spotkałem w Dziwnowie wielu wybitnych sportowców z bardzo różnych dyscyplin. Byłem jednym z dziesięciu wyróżnionych, który mógł odsłonić replikę swego medalu – w moim przypadku z mistrzostw świata. Powstała tam specjalna aleja–muzeum, która jest czymś niesamowitym. Każdy zwykły zjadacz chleba może zobaczyć nie tylko nazwisko jakiejś sportowej gwiazdy, lecz także replikę jego medalu, rewers i awers. To naprawdę robi wrażenie.

Jestem tak dumny, bo miałem szansę spotkać i porozmawiać z ludźmi, którzy często byli idolami mojego dzieciństwa. Tak jest choćby z Zenonem Jaskułą, którego „kapslem” zawsze grałem w dzieciństwie, a teraz miałem możliwość porozmawiać z prawdziwym idolem z młodości. Było trochę śmiechu, mnóstwo frajdy. Ale co najważniejsze, nie tylko ja miałem możliwość obcowania z tymi wszystkimi gwiazdami (a postarałem się pogadać z każdą z nich), lecz taką okazję dostali wszyscy, którzy odwiedzili piękny Dziwnów w wakacje. To coś niebywałego, że w jednym miejscu można było nawiązać taki kontakt ze starymi mistrzami, a nawet się z nimi zmierzyć – na ergometrach, rowerach, na boisku siatkarskim czy na desce surfingowej, czy trochę się posiłować. Powiem wam, że momentami impreza zapierała dech w piersiach, więc biję pokłony organizatorom – Arturowi Szulcowi i burmistrzowi Dziwnowa – Grzegorzowi Jóźwiakowi. To dzięki nim ten festiwal z roku na rok jest coraz ciekawszy.
***********************************
Ten Festiwal to dla nas, byłych sportowców lub właśnie kończących kariery to jedyna okazja do spotkań takich, jakie miały miejsce podczas igrzysk olimpijskich, gdy jesteśmy jedną misją, jedną rodziną. Było mi niezmiernie miło wymieniać poglądy na temat innych dyscyplin, bo o swojej coś tam chyba wiem, jednak w Dziwnowie mogłem dowiedzieć się więcej od gwiazd w danych dziedzinach. Popytałem, co decydowało o wygranych na ostatnich metrach, w ostatnich sekundach. te rozmowy dały mi też możliwość poznania ich charakterów. 

Puentą był niesamowity mecz piłkarski, który rozegraliśmy na plaży. I choć wśród nas był tylko jeden przedstawiciel tej dyscypliny, a poziom daleko odbiegał od tego, co prezentują Orły Nawałki, to jednak w każdym z nas obudził się na chwilę prawdziwy sportowiec. Bez względu na różnicę wieku, formy czy możliwości było widać ten błysk, ogień w oczach, chęć zdrowej rywalizacji i frajdę z niej. To było coś niesamowitego, do zobaczenia zatem za rok, mam nadzieję, że jeszcze w liczniejszym gronie!

słońce dało się mocno we znaki :)))) cały dzień na plaży Rysiek ma zagrać Rudolfa u św Mikołaja hahahah a Bogdan jak zwykle leciał w kulki :)))))

Komentarze

komentarzy