Ostatni dzień w Maringa

Wczoraj mieliśmy jeden trening podzieleni na grupy. Jedni zajęcia na siłowni, lekki trening kardio a pozostała część zajęcia na sali i doskonalenie techniki indywidualnej. Jak to w dobrym zwyczaju bywa, wybraliśmy się do Brazylijskiej restauracji gdzie serwuje się mięso na mieczach. Może pamiętacie z któregoś starego  odcinka 🙂 jak to Zibi zjadał serca hehe. Mięsko smakowało wybornie.  Dzięki naszej wygranej z Brazylia miejscowi ludzie okazywali nam wiele szacunku co też umiejętnie wykorzystałem i poprosiłem obsługę restauracji o możliwość zobaczenia całego procesu przygotowania tak dobrego mięska. Dostałem zgodę na zapoznanie się z kuchnią  od kuchni 🙂 musze wam powiedzieć ze ich grill wygrał. Ja mam duży w ogrodzie ale oni maja zdecydowanie większy Heheh

image

image

image

image

Dzisiaj jeszcze czeka nas jeden trening zajęcia na sali a jutro zaczynamy od 3 rano podróż hardcore trochę sobie posiedzimy na lotniskach 🙂 w Sao Paulo czekamy 8 godzin na nasz samolot uwielbiam to hehhe

Komentarze

komentarzy