Zielona Góra

Nie piszę nic, bo tak naprawdę mało się dzieje. Nasze dni można nazwać „dniami świstaka” wszystkie wyglądają w tym momencie tak samo. Jeszcze nie zeszliśmy z dużych obciążeń na siłowni i długich treningów na sali. Jeżeli chodzi o nasze zdrowie jest całkiem niezłe. Wiadomo ze drobne urazy są i bedą nam towarzyszyć. Nasz kapitan trenuje normalnie choć widać, że jeszcze go boli ta kostka ale Marcin to twardy facet, zaciska zęby i do przodu. Tyle na dziś spadam na trening;

Komentarze

komentarzy